ks. STANISŁAW MUSIAŁ - zmarły przed 10 laty
dobry człowiek, głęboko chrześcijański ksiądz, działacz na rzecz dialogu
katolicko-żydowskiego, filozof, publicysta.
Kilka lat temu przeczytałem wywiad rzekę "Duchowny niepokorny",
który przeprowadzili z nim Bereś i Burnetko. Piorunująca lektura.
Bardzo ważna dla mojego rozwoju. Kilka dni temu, w związku z 10 rocznicą
śmierci, znowu po nią sięgnąłem. Zarwana noc. Przekaz straszliwie
mocny. Niełatwo jest przełknąć cytaty z antysemickich teksów
Maksymiliana Kolbe (tak, tego Kolbe) czy z listów biskupów do Hitlera.
Mało było i jest w Polsce osób, które w sposób tak jednoznaczny i szczery walczą z tym barbarzyńskim antysemityzmem.
Tutaj linkuję Wam głośny tekst "Czarne jest czarne", w ogóle o
antysemityzmie, w szczególe o ks. prałacie Henryku Jankowskim, kapelanie
"Solidarności", a przy okazji żydzożercy i milionerze. http://www.dialog.org/dialog_pl/musial-czarne-jest-czarne.html
Mam nadzieję, że o ks. Musiale się nie zapomni. Dokładam malutką cegiełkę.
Polecam też: http://wyborcza.pl/magazyn/1,133679,14602516,Ks__Musial__Odepchniety.html
"Uwolniłem się od poczucia religijnej wyższości. Chrześcijaństwo
wyssałem z piersi matki. I jako chrześcijanin miałem skłonność do pewnej
wyższości wobec ludzi innej wiary czy niewierzących. Teraz staję się
pokorny, bo bardzo trudno jednoznacznie zinterpretować ten świat z jego
jasnościami i ciemnościami. Pan Bóg jawi mi się dziś jako ostateczna
rzeczywistość, pełna współczucia, miłości, życzliwości." (Duchowny niepokorny)
sobota, 15 marca 2014
niedziela, 2 marca 2014
Czesi są ludźmi poszukującymi. O. Tomasz Dostatni o (nie)wierze Czechów.
1 marca w ramach Dominikańskiej Szkoły Wiary we Wrocławiu (i od razu uwaga: DSW to dla mnie "przyczółek" mniejszościowego niestety katolicyzmu otwartego, silnie ewangelicznego, franciszkańskiego, a piszę to z pozycji nie-katolika) mieliśmy okazję wysłuchać prelekcji ojca Tomasza Dostatniego, autora książek, publicysty, tłumacza, a przede wszystkim dominikanina, który przez 5 lat pełnił swoją posługę w Czechach, a i dziś działa na rzecz zbliżenia polsko – czeskiego.
I
właśnie o naszych południowych sąsiadach i ich (nie)wierze był
ten pasjonujący wykład. O.Dostatni zaczął od obalenia stereotypu,
jakoby Czesi byli bierni, lękliwi i nie walczyli. Wziął się on o
dziwo z literatury, z Jaroslava Haska i jego wojaka Szwejka. Czesi
oczywiście nieraz dostarczali przykładów na potwierdzenie tego
stereotypu, ale przecież było o wiele więcej aktów pięknego
heroizmu, z historii najnowszej to czeska opozycja, a w niej jej
czołowy działacz Dominik Duka, dzisiaj prymas Czech, internowany na
całe 14 lat. Dostatni wskazuje paradoksalną zaletę
czechosłowackich więzień - umożliwiały one kontakt między Duką
a Vaclavem Havlem, Jiri Dienstbierem (dziennikarz, polityk, pierwszy
niekomunistyczny minister spraw zagranicznych) i innymi dysydentami,
co cementowało opozycję a także dialog na linii
Kościół-niewierzący.
Następnie
Dostatni starał się wskazać historyczne czynniki, które wpłynęły
na to, że Czechy są dzisiaj tak mocno zlaicyzowane:
Jan
Hus i jego próba reformy kościoła, potępiona przez KK, sam Hus
płonie w 1415 roku na stosie.
1620 - bitwa pod Białą Górą (dzisiejsza dzielnica Pragi), wojska
habsburskie miażdżą husyckie, 125 000 ludzi zostaje wypędzonych,
bo nie chcą przyjąć katolicyzmu (uciekają m.in. do Polski,
jeszcze i dzisiaj np. Lesznie i Zelowie można spotkać ich
potomków). Od tego momentu zaczyna się w Czechach tzw.
austrokatolicyzm, religia katolicka wprowadzona została w sposób
siłowy, tak samo też panowała przez wieki.
Austrokatolicyzm
łączy się też z olbrzymim bogactwem; w XIX wieku następuje
urbanizacja, powoli utwardza się w narodzie przekonanie, że dobry
Czech nie może być katolikiem. Zanika wtedy też religijność
ludowa, obrzędowa, czyli taka, którą dzisiaj możemy spotkać już
tylko w Polsce i Ameryce Południowej.
Na
początku XX wieku nasilają się procesy sekularyzacyjne, po 1918
roku, gdy powstaje Czechosłowacja, zaczyna być głoszone hasło:
"precz z Rzymem, precz z Wiedniem". Ilustracją do tego
może być scena z praskiego rynku: figura Matki Boskiej zrównana
zostaje z ziemią, podczas gdy pomnik Jana Husa stoi spokojnie nadal.
W
1948 komuniści obejmują władzę w Czechosłowacji, a w nocy z 13
na 14 kwietnia 1950 likwidują wszystkie klasztory męskie, zamknięte
zostają wszystkie seminaria, odtąd kościoły będą musiały
funkcjonować w podziemiu. Partia zmusza swoich członków do
podpisania oświadczenia, ze występują z kościoła. Skala
prześladowań jest więc nieporównywalnie większa niż w Polsce.
Większy
wpływ na dzisiejsze zeświecczenie społeczeństwa miały jednak
wydarzenia do połowy XX wieku, już wtedy mało było katolików,
komunizm tylko utrwalił ten trend. Wg danych ze spisu powszechnego
sprzed 15 lat (w najnowszym nie pytano o religijność): 40%
zadeklarowało chrześcijaństwo, 4% inne wyznania, a reszta nie
przypisywała się do żadnej religii.
Benedykt
XVI po wizycie w Czechach mówił o tamtejszej diasporze katolików,
że są "kreatywną mniejszością". Kościół czeski jest
w istocie mały, ale żywy, zgłasza się do niego dużo neofitów
zachęconych postawą "kreatywnej mniejszości".
Dominikanin
wskazuje 2 postaci, które najbardziej oddziałują dziś na wzajemne
poznawanie się Polaków i Czechów. Jest to Mariusz Szczygieł,
którego chwali za trud popularyzatorski, a gani za libertyńskie
spojrzenie na czeską kulturę (z czym ja się nie zgadzam, chwaląc
Szczygła po całości). A druga postać to ks. prof. Tomas Halik,
wybitny filozof religii, który mówi o Czechach, że są płochliwie
pobożni. I coś w tym jest, bo wg Dostatniego wielcy Czesi (Capek,
Masaryk, Patocka, Havel) nie byli ateistami, ale nie wyrażali swojej
religijności językiem kościelnym, w języku teologii (Tutaj
powołuje się na przykład listów z więzienia Havla do żony Olgi,
które nazywa traktatami religijnymi, ale niewyrażonymi językiem
teologicznym).
Czego
w Polsce możemy się nauczyć od Czechów?
Kościół
musi postawić na wartości ewangeliczne, nie może mieć charakteru
religii politycznej, nie może posiadać bogactw, nie może
zawiązywać się sojusz między ołtarzem a tronem.
Dostatni
wskazuje, że w Czechach dzieje się odwrotnie niż w Polsce, jeśli
chodzi o zwrot mienia odebranego w czasach komunizmu: majątek zwraca
się ludziom, nie kościołom. Majątek mogą odzyskać np. wypędzeni
Niemcy Sudeccy (zwrot otrzymał chociażby Karol Schwarzenberg, znany
czeski polityk, arystokrata i opozycjonista), Kościół czeski zaś
nie chce być na garnuszku państwa.
Czesi,
mimo że nie deklarują przynależności do żadnej religii,
akcentują wartości duchowe, są wyczuleni na nie. O. Dostatni
zgodził się z moją sugestią, że "rekompensują" sobie
niewiarę uczestnictwem w kulturze i wysokim poziomem czytelnictwa
(80%), zacytował potem jednak ustęp z przemówienia Havla:.
„kultura ateistyczna jest barbarzyńska”.
Wg
Dostatniego w wielu kwestiach etycznych Czesi stoją wyżej od
Polaków. Inny stosunek mają jednak do cierpienia (przykład
„czeskiego Giedroycia” Pavla Tigrida, który popełnia
samobójstwo w wieku starczym) Mają jednak duże wyczulenie na
cierpienie: opieka społeczna jest mocno rozwinięta, a wrażliwość
wychodzi z doświadczenia etycznego, duchowego, nie religijnego.
Czechy
są społeczeństwem ludzi poszukujących.
Bardzo
dobre spotkanie, kilkadziesiąt zgromadzonych osób zobaczyło, jak o. Tomasz Dostatni pokazuje pozytywną twarz
katolicyzmu otwartego, wrażliwego na inne nacje i religie. Warto
poznawać sąsiadów, ateiści nie tacy straszni jak ich malują ;)
Polecam
do zakupienia książki o. Dostatniego
(wywiad
rzeka z ks. prof. Tomasem Halikiem)
(wywiad
rzeka z prymasem Dominikiem Duką)
o. Tomasz Dostatni
Errata/komentarz Mariusza Surosza, najbardziej znanego, obok Mariusza Szczygła, polskiego czechofila, autora głośnej książki "Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów".
1. Nie Duka, ale Josef Beran był
więziony przez 14 lat
2. Największy odpływ ludzi wierzących nastąpił w
latach 70. i 80.
3. Nic nie wspomniano o modernizmie i powstaniu w 1920
roku kościoła husyckiego, który założyli zbuntowani księża katoliccy,
do niego zgłosiło akces milion wiernych
4. Formalnie nie zlikwidowano seminariów, tylko je podporządkowano państwu,
5. Każdy duchowny musiał złożyć przysięgę wierności komunistycznej Czechosłowacji i był opłacany z
budżetu państwa(do dziś wciąż płaci się pensje)
6. Nie ma
w Czechach polityka, który chce anulować dekrety Benesza, na podstawie których odebrano majątek i obywatelstwo Niemcom sudeckim - oj,oj oj, - o
tym w ogóle się nie rozprawia. Zwrot Schwarzenbergom wynikał zupełnie z
czegoś innego
Wypowiedź ojca
Dostatniego jest bardzo interesująca i jego spostrzeżenia warte
dyskusji, ale z sposób wykładu dość prosty. Podobnie jak kwestia zaniku
religijności ludowej, niechęć do katolicyzmu w wersji austriackiej deklarowały przede wszystkim elity czeskie.
poniedziałek, 24 lutego 2014
BERTOLT BRECHT
PIEŚŃ O DAREMNOŚCI LUDZKICH WYSIŁKÓW
1
Człek z głowy żyje, lecz
Z niej nie wyżyje też.
I z twojej głowy, jasna rzecz,
wyżyje, góra, wesz.
Bo jak na to życie
Człek za mało sprytu ma.
Zwykle całkowicie
Się wykiwać da.
2
Weź, nakreśl wielki plan
Nie jakiś marny szkic!
A potem nakreśl drugi plan
Nie wyjdzie z obu nic.
Bo jak na to życie
Człek ma w sobie nie dość zła.
Choć to piękne, gdy cię
Coś ku dobru pcha.
3
Za szczęściem goń, jak chcesz
Lecz nie za szybko goń
Gdyż ono ciebie goni też
I wspak ci bliżej doń.
Bo jak na to życie
Człek ambicję zbytnią ma,
Co się mianowicie
Psu na budę zda.
czwartek, 13 lutego 2014
25 lat temu zmarł Thomas Bernhard
Nigdy nie odczuwałem ochoty uprawiania
jakiegokolwiek sportu, ba, zawsze go nienawidziłem i jeszcze dzisiaj
nienawidzę. We wszystkich epokach wszystkie rządy zawsze
przypisywały sportowi największe znaczenie, i słusznie, bawi on
bowiem, ogłupia i odurza masy, a dyktatury wiedzą najlepiej,
dlaczego zawsze i w każdym wypadku opowiadają się za sportem. Kto
jest za sportem, ma masy po swojej stronie, kto jest za kulturą, ma
je przeciw sobie, mawiał mój dziadek, dlatego zawsze wszystkie
rządy są za sportem i przeciw kulturze.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Muzyka tak dobra jak szlachetna poezja
Zazwyczaj
albumy muzyczne tylko przesłuchuję, jedne cieszą mnie bardziej,
drugie mniej, banał nie wpada mi w ucho, rzecz godną uwagi potrafię
przesłuchać i tysiąc razy. Nie zdarzyło mi się jednak jeszcze
nigdy, tak jak teraz w przypadku najnowszej płyty Pablopavo "Polor",
by po przesłuchaniu chcieć promować ją wśród ludzi, tak jak
staram się to robić z literaturą najwyższej próby.
Dla
niezorientowanych: Pablopavo to warszawski muzyk, występujący m.in.
w znanym zespole reggae Vavamuffin, wydał jednak już 4 albumy
solowe, w tym ostatni pod koniec stycznia.
Czy moje
zestawienie jego twórczości z wysoką literaturą nie jest
przesadzone? Absolutnie nie, już poprzednie nagrania pokazywały
jego wielki talent poetycki, zaczął być uznawany nie tylko w
kręgach słuchających muzyki reggae. Podkreślano jego umiejętność
zaskakującego i trafnego budowania fraz i opisywania Warszawy z
liryczną miłością. Najnowszy album potwierdza wcześniejsze
opinie, ale trzeba dodać, że jest coraz lepiej, artysta ten ciągle
się rozwija, na płycie są same dobre utwory, a co najmniej 4
należą dla mnie do takich, które będę słuchał przez długie
lata.
Pablopavo
jest niesamowicie wnikliwym i empatycznym obserwatorem. Widzi to, na
co my przymykamy oczy, on nam je na nowo otwiera, robi to w sobie
właściwy sposób - nie brutalnie, lirycznie i nader skutecznie.
Pokazuje nam "inność", są więc w piosenkach "inny"
Krzysiek, "inny" Mikołaj. (z premedytacją nie piszę nic
więcej o treści, by czytelnicy mieli satysfakcję z odkrywania
samemu piosenek). Bez "inności" i bez szacunku dla niej
stajemy się "bezbronni", Pablopavo w piosenkach wykazuje
się wielką wrażliwość społeczną (i ludzką przez to!), a robi
to bez zmanierowanego dydaktyzmu, prosto, naturalnie, ale
wyśmienicie!
Piosenki
dotyczą niby pojedynczych zdarzeń, ale nie sposób, o ile ma się
włączony umysł, nie uogólniać tych sytuacji, przerzucać pomost
między konkretem a ogółem i przez to mieć bodziec do pogłębionej
refleksji nad życiem. Dobra literatura właśnie tak powinna
działać, powinna poprzez ukazanie losu maluczkiego stymulować do
myślenia o ludziach w ogóle.
"Polor"
to płyta wielkiej wagi, Pablopavo powinien już na stale zagościć
w naszych odtwarzaczach. Przyznam ze szczerością dziecka: człowiek, o ile ma otwarte serce,
staje się po tej płycie lepszy.
PS. Mea
culpa. Pablopavo, przyznaję się do tego, że dotychczas kradłem
Twoją twórczość, ściągając ją z Internetu. Robi tak większość
i teraz widzę, że to akt wielkiej niewdzięczności wobec Twojej
przebogatej muzyki. I wobec trudy pracy nad słowem i brzmieniem. Przepraszam,
kupiłem już komplet Twoich płyt. Do zobaczenia w czwartek na
koncercie.
Płytę można nabyć tutaj: http://karrot.pl/polor
sobota, 8 lutego 2014
środa, 5 lutego 2014
100 LAT TEMU URODZIŁ SIĘ WILLIAM S. BORROUGHS!
Mnie nie pociągają zbytnio bitnicy, a "W drodze" jego przyjaciela Jacka Kerouaca była książką, która mnie najbardziej zawiodła...
Ale warto poznawać bliżej tak zwanych klasyków, potem zalinkuję Wam więcej o Borroughsie!
"W głębokim smutku nie ma miejsca na sentymentalizm. Głęboki smutek jest równie niewzruszony i nieodwołalny jak góry. Po prostu jest. Kiedy zdasz sobie z tego sprawę, nie jesteś w stanie się skarżyć."
William Seward Burroughs II (ur. 5 lutego 1914 w St. Louis, zm. 2 sierpnia 1997 w Lawrence) – pisarz i poeta amerykański, także aktor i scenarzysta filmowy. Wiele fragmentów jego twórczości zawiera elementy autobiograficzne; sam widział swoje dzieła jako jedną, wielką księgę. Obok Allena Ginsberga i Jacka Kerouaca główny przedstawiciel ruchu artystycznego znanego jako Beat Generation, popularny także w środowisku hippisów oraz obyczajowych rebeliantów lat 60. Często tematem jego dzieł były własne doświadczenia związane z zażywaniem opiatów oraz praktyki homoseksualne. (wiki)
_______________________________________________________Jeżeli uważasz, że warto w zalewie literackiego chłamu promować dobrą literaturę, to POLUB/UDOSTĘPNIJ to zdjęcie Tylko burak nie czyta
Mnie nie pociągają zbytnio bitnicy, a "W drodze" jego przyjaciela Jacka Kerouaca była książką, która mnie najbardziej zawiodła...
Ale warto poznawać bliżej tak zwanych klasyków, potem zalinkuję Wam więcej o Borroughsie!
"W głębokim smutku nie ma miejsca na sentymentalizm. Głęboki smutek jest równie niewzruszony i nieodwołalny jak góry. Po prostu jest. Kiedy zdasz sobie z tego sprawę, nie jesteś w stanie się skarżyć."
William Seward Burroughs II (ur. 5 lutego 1914 w St. Louis, zm. 2 sierpnia 1997 w Lawrence) – pisarz i poeta amerykański, także aktor i scenarzysta filmowy. Wiele fragmentów jego twórczości zawiera elementy autobiograficzne; sam widział swoje dzieła jako jedną, wielką księgę. Obok Allena Ginsberga i Jacka Kerouaca główny przedstawiciel ruchu artystycznego znanego jako Beat Generation, popularny także w środowisku hippisów oraz obyczajowych rebeliantów lat 60. Często tematem jego dzieł były własne doświadczenia związane z zażywaniem opiatów oraz praktyki homoseksualne. (wiki)
_______________________________________________________Jeżeli uważasz, że warto w zalewie literackiego chłamu promować dobrą literaturę, to POLUB/UDOSTĘPNIJ to zdjęcie Tylko burak nie czyta
Subskrybuj:
Posty (Atom)



